Oskar Kolberg tak opisuje Chmielnik:
„Chmielnik, miasto pamiętne klęską Polaków za czasów Bolesława Wstydliwego. Kościół parafijalny przez Oleśnickich wystawiony, konsekrował Bodzanta. Była tu kalwińska świątynia i szkoła, któréj rektorem był Jan Lublanin”. (t. 18, s. 10)
Stąd pochodzi też wiele pieśni, na przykład małżeńska:
„Jak ci pójdzies po swybodzie,
puśćze kamień po swy wodzie.
choćby kamień jako jagła,
duchem kamień ciągnie do dna”. (t. 18, s. 164)
A także pieśń śpiewana do tańca na weselach:
„ Oj, lecie, lecie
słońce gorące,
pasła dziewcyna
wołki na łące.
Przyleciał do nij
konno pan-młody,
zajmij, dziewcyno,
wołki do wody.
Bo się orosę,
waćpana prosę,
zajmij-ze wasan
byśki do wody.
Przyjechał stary
na biáły śkapie,
chustka w kieseni,
z nosa mu kapie”. (t. 18, s. 132)
Oraz taka:
„A dajże mi Boże żony jak najprędzej,
jużem się dosyć nahulał, dziewcząteczek naprzytulał,
teraz się odmienię i wnet się ożenię,
teraz się odmienię i wnet się ożenię”. (t. 18, s. 192)
Również podczas zabaw w karczmie tak śpiewano:
„ Oj da, juzem się przypatrzył
da, w kościele u fary,
oj da, jak to męzatki
da, oddają ofiary.
Oj da, nie patrzy w obraz,
da, ani na paciorki;
da, ino się zmawiają
da, do dobréj sénkarki”. (t. 18, s. 171)
Także przekomarzania miłosne:
„Oj da, jak ci ja umrę,
tam mnie pochowają.
Oj da, jak ci ja umrę,
oboje umrzewa,
oj, w jednym się grobeczku
pochować każewa.
Oj, w jednym grobeczku,
da, nie w jednej trumnie,
oj, bo byś się, dziewczyno,
przytulała do mnie”. (t. 76, s. 64)